maragalli

Gdy Proust reinkarnuje się we wzroku, Joyce w palcach, a skrzypiący smutek Dickensa — w kolanach, i jednocześnie wiesz, że to twoje pisanie nie byłoby akceptowalne dla żadnego z nich. Gdy nie jesteś synestetką, chociaż bardzo byś chciała, ale jesteś WWO, chociaż do niedawna nie miałaś pojęcia, że można cię tak nazwać. Gdy wściekłość pada w tobie śniegiem, obojętność obojętnieje, a spokój płonie. Gdy przewlekle nie rozumiesz. Wtedy mnie sobie wyobraź. When Proust reincarnates in your eyesight, Joyce in your fingers, and Dickens's creaking sorrow in your knees, while at the same time you know that none of them would have found your writing acceptable. When you are not a synesthete, though you badly wish you were, but you are an HSP, though not so long ago you had no idea there was a name for you. When rage falls inside you like snow, indifference grows indifferent, and calm burns. When you chronically fail to understand. That is when you might imagine me.

Wesprzyj

RSS